Naturalnie O BLW Przy stole

Nie zjadł obiadu… co z deserem? BLW

Deser to takie niewinne słowo, które wszystkim kojarzy się błogo. Jeśli wyszukasz jego definicję to dowiesz się tego co już zapewne wiesz 😉 Deser jest słodki i podaje się go na koniec posiłku, podwieczorek lub podczas niezobowiązującego spotkania o dowolnej porze dnia.

U nas problemu z deserami nie ma bo unikam takiego prezentowania nawet słodkich wypieków, są za to przekąski, a przekąska nie musi być słodka. Z premedytacją nie używam tego słowa w naszym domu bo deser przywodzi na myśl coś słodkiego i już nie możesz zapanować nad ślinotokiem…  Zauważyłam, ze to właśnie JA inicjowałam słodkie drugie śniadania bo pasowały mi do kawki. Gdy Finio miał około 2,5 roku muffinkowe drugie śniadania skutkowały ledow co skubniętym obiadem. Zwykle zjadał go później ale mnie to bardzo przeszkadzało bo w pewnym momencie osobno jadłam ja, Finio i mąż (!) więc przystopowałam z miłością do słodkich wypieków. Finio troszkę marudził przez pierwsze 3 dni bo niestety przyzwyczaił się do słodkich przekąsek ale co się okazało? Wystarczyły 3 dni by zupełnie zmienić jego (i moje!) przyzwyczajenia! Zaczęłam serwować zupę koło południa, a drugie danie jedliśmy około 14. Na kilka miesięcy słodkie wypieki zostawiałam na weekend, a w tygodniu na podwieczorek jedliśmy jogurt z owocami, czekoladę lub odpuszczałam kolację zupełnie i serwowałam wcześniej kolację 😉

Deser to taka niewinna przyjemność, która okazuje się być mocno kontrowersyjna jeśli jedzą z nami dzieci. Powiedzmy, że w Waszym domu deser podaje się zawsze po obiedzie i pech chciał, że trafił się Wam „niejadek” (o niejadkach przeczytaj koniecznie –> TU). Co zrobić jeśli notorycznie nie je obiadu ale dostaje deser bo przecież pozostali członkowie rodziny go jedzą?

  1. Czy karać dziecko brakiem deseru jeśli nie zjadło obiadu?

Nie. Zdecydowanie nie ponieważ Twoje dziecko rozumie z tego tyle:

Obiad jest fuj bo przez niego nie mogę zjeść deseru! Wszyscy jedzą, tylko ja nie – rodzice mnie nie kochają. Jestem gorszy.

  1. Czy wprowadzić zasadę „Jeśli zjesz obiad to dostaniesz deser” ?

Nie! Twoje dziecko uczy się, że pożywny obiad jest czymś złym bo je zmuszasz do zjedzenia, a deser to nagroda po karnym obiedzie.

Może myślisz, że coś ugrałaś mówiąc „Zjedz jeszcze jeden kawałek brokuła to zjesz z nami lody.” Nawet jeśli Twoje dziecko zje dodatkową różyczkę to w jego głowie na długie lata brokuł i inne warzywa będą kojarzyły się z czymś ohydnym.

Nagradzanie za spróbowanie

To naprawdę ważne aby dzieci próbowały tego co im podajemy bo przecież aby coś polubić muszą czasem skosztować nawet 15 razy! Wiele osób może się ze mną nie zgodzić ale myślę, że jeśli Twoje dziecko nie daje się wciągnąć w zabawy mające na celu spróbowanie czegoś to można wprowadzić system z nagrodami (mimo że nie jestem zwolenniczką nagród czy kar w ogóle… to tu warto zrobić wyjątek). Pamiętaj jednak, że dziecko musi czuć się bezpiecznie! Spróbować to znaczy wziąć malutki gryzek/łyczek/liznąć coś RAZ. Jeśli będziesz napierać na dziecko „o zobacz już spróbowałeś i smakowało ci więc zrób jeszcze gryzka..i jeszcze..i jeszcze jednego.” To już nie jest próbowanie tylko jedzenie na komendę. Nagrodą za spróbowanie powinna być naklejka z czymś czym dziecko się interesuje (dinozaury, samochody itp) czy uśmiechnięta buzią, którą wklejamy na jakąś tablicę, a może szklana kolorowa kuleczka/muszelka do kolekcji? Nie powinny to być słodycze czy drogie prezenty! Jakaś drobnostka. Nie wprowadzaj jednak smutnych buziek bo wtedy to wszystko traci sens. Po powiedzmy 7 uśmiechniętych buźkach  możecie ustalić jakąś większą nagrodę, np.: wyjście do zoo, „happy parku” czy wspólne pieczenie ulubionych ciasteczek.

Deser jako odrębny punkt dnia

Istnieją dzieci, które jedzą praktycznie każdy posiłek i fakt, że codziennie po obiedzie jest deser nie rujnuje ich apetytu czy zdrowia. Jednak jeśli Twoje dziecko zawsze wybiera słodkie ponad wytrawne i jest w stanie nie jeść cały dzień ale słodkiego nigdy nie odmawia to masz problem. Warto wtedy zastanowić się nad kompletną zmianą przyzwyczajeń. Chodzi o to aby deser nie następował zaraz po obiedzie, niech stanie się odrębnym punktem dnia – podwieczorkiem. Proponuję na co najmniej tydzień usunąć desery z menu, a słodkie podwieczorki niech stanowią owoce czy jogurt naturalny z dodatkiem miodu (z umiarem!), ziaren słonecznika, owoców – co tylko dziecko lubi. Przerwij skojarzenie: „Zaraz po obiedzie będzie ciasto więc po co mam jeść obiad?” Potrzeba konsekwencji, a poobiednie desery fundujcie sobie w weekendy, wyjścia czy uroczystości rodzinne.

U nas deser to zwykle podwieczorek ale nie codziennie!

Nie mam dylematu czy dać deser po obiedzie bo u nas to się praktycznie po obiedzie nie zdarza. Nasz deser to tak naprawdę podwieczorek lub kawałek gorzkiej czekolady w ramach drugiego śniadania. Używam też słowa “przekąska” gdy jesteśmy w domu bo nie kojarzy się tylko ze słodkim 😉 Dlatego często robimy frytki warzywne z jakimś jogurtowym dipem. O deserze mówimy gdy idziemy do kawiarni (Finio zwykle prosi o ubitą śmietanę), no i Babcie lubią to słowo 😉 Z Babcią Mariolką Finio 1-2x w miesiącu piecze ciasteczka, a Babcia Basia zawsze ma gorzką czekoladę lub łyżeczkę miodu lipowego i jemu to wystarczy i to też nie przy każdej wizycie. Ostatnio Filip bardzo mi zaimponował – byliśmy u znajomych, a na stole stały popularne biszkopciki. Miałam czarną wizję, że rzuci się na nie i pochłonie całą miseczkę ale nie! Poczęstował się dwoma i oznjmił “więcej już nie chcę.”

Deser deserowi nie równy

Warto też zmienić swoje wyobrażenie o deserze kiedy masz już dzieci. Deser to nie musi (nie powinno) być ciasto z cukierni ani nawet domowe ciasto bo niektóre dzieci jeden kawałek nasyci na długo, a nie o to nam chodzi. Warto aby to były owoce, smoothie, orzechy, kostka gorzkiej czekolady (70-99%), domowy kisiel czy galaretka lub jogurt naturalny z dodatkami. Niech to będzie coś lekkiego i nienachalnie pieszczącego kubki smakowe. Wszystko po to aby nasze dziecko nie wpędziło się w obsesję na punkcie słodkiego…

często to rodzina psuje dobre nawyki żywieniowe dziecka!

Mam w rodzinie prawie 4 letnią dziewczynkę, która potrafi podporządkować sobie cały dom bo zamiast obiadu chce zjeść ciasteczka czy jogurt z miodem. Co z tego, że to są domowe ciasteczka, a jogurt jest naturalny i miodek też cacy? Ona wpada w szał! Płacze i rzuca się po podłodze tak długo aż dopnie swego. Możesz powiedzieć: “Trzeba ją przetrzymać. Trzeba konsekwencji.” Ja się z tym zgadzam! Ale uwierz, że kiedy ona płacze w uszach pękają bębenki… Problem pojawił się gdy regularnie opiekowała się nią Babcia, która temperament wnuczki próbowała okiełznać lizakami i wszelkimi przekąskami, o które poprosiła dziewczynka. Babcia nie rozumiała, że dziecko może nie chcieć obiadu więc karmiła ją przed bajką lub podczas zabawy (więcej TU). Dziecko, które jadło samodzielnie łyżką w wieku 10 miesięcy (koordynacja i motoryka mała godna roczniaka!) nagle nie potrafi jeść samodzielnie i nawet kiedy faktycznie zasiada do stołu i je obiad ze wszystkimi to babcia, mama lub lubiana ciocia MUSI ją karmić…Widzisz co się tu stało? Dziewczynka wykorzystuje moment posiłku by być w centrum uwagi, a druga sprawa to nauczyła się najadać przekąskami. Te przekąski mieszczą się w kategorii „zdrowe” bo są to owoce, musy owocowe, jogurty, domowe ciasteczka bananowe, orzechy, chrupki… ale ma do niech nieograniczony dostęp. Często wymusza usmażenie placków bananowych. Niestety całe jej dzienne menu jest SŁODKIE! Dwa, czasem trzy razy w tygodniu je obiad z rodziną bez krzyków i płaczu, pozostałe dni to koszmar. Czasem zje wędlinę czy jajecznicę na kolację ale to są wyjątki bo najchętniej je kaszę jaglaną z litrem syropu klonowego, który sama(!) sobie nalewa. Czemu ten wykrzyknik przy sama? Uważam, że dzieci nie powinny mieć swobodnego dostępu do słodzideł bo ich nadużywają.

kiedy walczysz z wiatrakami rozwiązaniem jest Kompromis

W rodzinach gdzie poobiedni deser jest tradycją i nie jesteś w stanie przerwać tego rytuału (np mieszkasz i dzielisz stół z teściami), na desery podawaj coś co jest wartościowe, np.: jogurt naturalny z owocami, lody (przepis 1 i przepis 2), śmietana ubita w domu z owocami, domowe ciasteczka, domowe kremy czekoladowe (przepis 1 ,przepis 2) posypane prażonymi płatkami migdałowymi, kogel mogel, domowe galaretki czy żelki, domowe czekoladki z orzechami , domowa czekolada lub czekolada 70-85% (np Lindt, Cocoa) itp Wspólne przygotowywanie posiłku, nakrywanie do stołu mogą zdziałać cuda więc nie bagatelizuj tych czynności. Zadaj sobie kilka pytań: czy dziecko ma apetyt w porze śniadań i kolacji? Czy prosi tylko o słodkie posiłki (placki, kaszki)? Czy masz wrażenie, że unika niektórych grup produktów (warzywa/owoce/mięso/nabiał)? Może wystarczy serwować konkretniejsze śniadania czy kolacje? Może wystarczy włączyć dziecko w gotowanie? Może ma jakiś problem na tle SI

Walczcie o zdrowe nawyki żywieniowe Waszych dzieci ale róbcie to mądrze! Przekupstwem i groźbą daleko nie zajdziecie … z deszczu pod rynnę. Często wystarczy nie panikować kiedy małe dziecko traci apetyt i uszanować to czyli nie karmić przed bajką, nie oferować słodkiego żeby dziecko zjadło COKOLWIEK (serki homogenizowane, ciastka, muffinki) jeśli nie zje obiadu, nie biegać z łyżeczką po całym domu za dzieckiem. Musisz zrozumieć, że dzieci zaczynają jeść mniej około 20 miesiąca i to wtedy ważne jest aby na co dzień nie serwować słodkich, zapychających przekąsek bo wiele dzieci uczy się nimi najadać kompletnie rezygnując z wartościowych posiłków. 

Ciekawa jestem bardzo jak to u Was wygląda?

Pozdrawiam ciepło,

Wasza BLW Mama

Ania

 

 

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "Nie zjadł obiadu… co z deserem? BLW"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Agnes
Gość

Dzięki za ten temat! Właśnie sobie zdałam sprawę z tego że nieświadomie sama dawałam mojemu małemu zdrowe slodkie przekąski 🙂 a potem było mało miejsca na obiad!! Ahhhhh

Agata
Gość

No i mamy wyjaśnienie dzisiejszej afery przy kolacji 😉
Swoją drogą, dziecko 22 miesiące, da się przestawić na właściwie tory jeśli od pół roku tata karmil słodkim śniadaniami a babcia serwowala obiady bez warzyw i ciasta na podwieczorki i to ok 17? Mama wróciła do pracy i dowiedziała się rewelacji jak przycisnela rodzinkę do muru…

Iga (sprtsmnka 😉)
Gość
Iga (sprtsmnka 😉)
Nasze BLW dziecko to żarłok 😉 Wszyscy mówią ale macie super, nasze to było niejadek itp itd. Ale wcale nie jest tak kolorowo, bo musimy mu wręcz odmawiać jedzenia, a sami jemy tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest jego pora na jedzenie. Był czas kiedy po zjedzeniu jednego banana płakał o kolejnego a miał roczek… Teraz ma 17 mcy, je dosłownie wszystko, ale oczywiście słodkie lubi najbardziej. To samo tyczy się picia. Na co dzień pije wodę ale jak raz na kiedy dostanie soczek to cała szklanka znika na raz. Ja unikam cukru jak ognia, deserów nie jemy w ogóle,… Czytaj więcej »
dorota
Gość
dorota
U nas do czasu urodzenia młodszej siostry nie było większych problemów z jedzeniem. Nie było, bo mama była dostępna 24h na dobę. A teraz jest tylko pod górkę. Dziecko, które jadło samo łyżką od 10 miesiąca życia nagle nie chce wziąć łyżki do ręki. Rzuca talerzem i się awanturuje mimo, że jest głodny. Krzesełko do kamienia parzy w pupę. Ze słodyczami nie ma co prawda problemu, ale chyba tylko dlatego, że kupnych młody nie dostaje a na domowe nie mam czasu. Serce mnie boli gdy widzę, że całe nasze udane BLW legło w gruzach. Dziecko je o stałych porach wartościowe… Czytaj więcej »
Kamila
Gość
Kamila
Moje dziecko ma 20 miesięcy i też kiedyś jadła zupełnie sama, a teraz przynosi misie i zabawki do jedzenie i czasami zje a czasami trzeba ją karmić. Czasami spałaszuje obiad a czasami nie zje nic. No i je dużo raczej i często i chce różnie, praktycznie co półtorej godziny mówi AM, a ja już sama nie wiem co jej dawać. Dużo jesteśmy na zewnatrz i wtedy mamy owoce w tubce, owoce swieze, suszone pwoce, placuszka czy muffinka – faktycznie raczej słodkie, mamy tez pokrojone warzywa paprykę, ogórka czasami. Przyznaje, że ta częstotliwość i wymagana różnorodność mojego dziecka daje mi w… Czytaj więcej »
Beata
Gość

Dobrze piszesz, pewnie każda z nas ma te same problemy

wpDiscuz