Naturalnie

Moje ulubione mity o karmieniu piersią – wywiad z położną.

Jakiś czas temu poznałam Anię. Myślałam, że jest krawcową bo szyje eleganckie sukienki dla mam karmiących ale okazało się, że za pasją krawiecką kryje się inna! Ania jest położną, która pracowała na oddziale położniczo-noworodkowym, a jej praca magisterska dotyczyła karmienia piersią 😊 Jak to w życiu bywa kiedy stajesz się mamą odnajdujesz w sobie nowe zainteresowania. Wiadomo też, że matka jest potrzebą wynalazku więc Ania zabrała się za szycie sukienek, w których się wygląda i wygodnie karmi „bez wywalania cyca”.  Piękno tych sukienek polega na tym, że nikt się nie zorientuje, że są dla mam karmiących więc można je nosić kiedy Twój mały ssak już nie jest ssakiem.

Trudno uwierzyć, że sukienka khaki jest „dla karmiących” 😉 Na zdjęciu Ania Sut – położna i twórczyni marki Qumamo.com, a do czwartku, 29.03.2018r., na hasło blwmama możecie robić zakupy z rabatem -15% 🙂

 

AK: Jeden z moich ulubionych mitów to chyba “Dziecko zagłodzisz. Przecież ciągle wisi na piersi!” Jak reagujesz gdy któraś z mam wątpi w ilość mleka?

AS: Obawa przed niewystarczającą ilością pokarmu jest najczęstszą przyczyną rozpoczęcia dokarmiania dziecka mlekiem modyfikowanym. Kiedy ktoś ma wątpliwości czy Maluch się najada, pierwsze o co zapytam, to w jaki sposób ocenia efektywność karmienia. Bo jeżeli jedynym, co niepokoi młodą mamę to fakt, że dziecko “wisi na piersi” to żaden wskaźnik 😊 Przyszłe mamy często mają wyobrażenie, że noworodek je co 3 godziny, a po karmieniu idzie spać, robi kupkę, a po zmianie pieluszki zadowolony po raz kolejny szybko opróżnia pierś, by znów pozwolić mamie rozkoszować się tym wyjątkowo relaksującym okresem w jej życiu, jakim jest macierzyństwo 😉 W takiej sytuacji, kiedy kobieta styka się z nową rzeczywistością, zaczyna szukać przyczyny odmiennego (od jej wyobrażeń) zachowania swojego dziecka i najczęściej winą obarczana jest zbyt mała ilość pokarmu – zwłaszcza, gdy koleżanka, ciocia, znajoma właśnie taki powód delikatnie zasugeruje… Noworodki często “wiszą na piersi”. Chcą być jak najbliżej mamy, ssanie je uspokaja, czują zapach, głos, bicie serca ukochanej osoby, dzięki czemu czują się bezpiecznie, mleczko jest taaaakie dobre, no i w końcu kiedy im mało pokarmu “wiszą” jeszcze bardziej, żeby organizm mamy otrzymał informację, że produkcję trzeba zwiększyć, bo i dziecko i jego potrzeby zwiększają się z dnia na dzień. Najlepszym rozwiązaniem jest zaproszenie doradcy laktacyjnego, który profesjonalnie oceni wskaźniki skutecznego karmienia i nauczy kobietę, jak należy to robić, by wątpliwości więcej się nie pojawiły.

AK: Co w sytuacji gdy mama słyszy, że jej dziecko je zbyt często i trzeba je tego oduczyć. Kiedy nie trzeba już karmić na żądanie?

AS: Przede wszystkim to mama decyduje, czy ograniczy ilość karmień, a nie osoby postronne, którym nic do tego 😊 Przez pierwsze 12 miesięcy karmimy piersią na żądanie i to jest niepodważalne. Po roku od matki zależy, czy kontynuuje ten schemat, czy jednak decyduje się na ograniczenie karmień. Są dzieci, które ssanie piersi traktują, jako jedyne koło ratunkowe na radzenie sobie z emocjami, trudnymi sytuacjami, itp. Są również mamy, które na każdy grymas dziecka od razu podają pierś, nie dając Maluchowi tym samym możliwości na szukanie alternatywnych, równie skutecznych sposobów na złagodzenie stresu- jak chociażby zwykłe przytulenie, czy zaśpiewanie ulubionej piosenki Szkraba. Myślę, że fajnie to wypośrodkować, by uniknąć sytuacji, że dwuletnie dziecko jest w stanie uspokoić się jedynie przy piersi. Nie ma osoby, która lepiej oceni, czy należy ograniczać karmienia niż mama. Ja miałam sytuację, że liczba karmień nocnych w pewnym momencie zaczęła mnie przytłaczać i wręcz wykańczać. Samopoczucie się pogarszało, a ja irytowałam się przy każdej pobudce. Córcia potrafiła budzić się co 20-30 minut, by possać pierś przez minutę i ponownie iść spać. Wiedziałam, że nie budzi się z głodu. Postanowiłam, że muszę to ograniczyć dla dobra nas obu i kiedy się budziła, to za pierwszym razem karmiłam jak najdłużej, a przy kolejnych pobudkach mocno przytulałam, nosiłam, śpiewałam, a pierś podawałam po minimum dwu godzinnej przerwie. Po dwóch dniach córcia budziła się tylko na konkretne jedzenie i po opróżnieniu piersi z mleka obie miałyśmy zazwyczaj 3-4 godziny snu. I ja i ona budziłyśmy się w zdecydowanie lepszych humorach 😊 Oczywiście taki schemat nie sprawdzi się, gdy dziecko jest chore, ząbkuje (w takich sytuacjach nigdy nie odmawiałam jej piersi) lub np. podczas skoku rozwojowego. Najważniejsze by w pierwszym okresie stabilizacji laktacji karmić dziecko na żądanie (malucha i swoje-gdy np. piersi są przepełnione) zarówno w dzień, jak i w nocy- jeżeli wtedy będziemy ograniczać karmienia, podawać wodę, czy smoczka, możemy doprowadzić do sytuacji, że organizm nie uzyska informacji o faktycznym zapotrzebowaniu na mleko i będzie produkował go za mało.

AK: Kolejny mit, który nadal słyszę “Nocne kp powoduje próchnicę”, a przecież są badania, które pokazują, że jest wręcz na odwrót!

AS: Zgadza się, jest to często powtarzany mit. Wykazano, że mleko kobiece zawiera elementy, które wręcz zapobiegają powstawaniu próchnicy. Należy jednak pamiętać, że wpływ na rozwój próchnicy ma wiele czynników- nieodpowiednia higiena ząbków (należy myć już od pierwszego ząbka), podawanie słodyczy, oblizywanie smoczków, łyżeczek i podawanie ich dzieciom, podawanie dużych ilości soków, zwłaszcza w nocy oraz geny, na które wpływu nie mamy. Na pewno dzieci karmione butelką mlekiem modyfikowanym są bardziej narażone na rozwój próchnicy- mechanizm ssania jest inny niż w przypadku karmienia piersią, ponadto mleko sztuczne jest gęstsze i oblepia ząbki, a ponieważ produkcja śliny jest w nocy mocno ograniczona, przez co nie oczyszcza ząbków w naturalny sposób, pokarm ten staje się doskonałą pożywką dla bakterii.

AK: Słyszałam, że piersi zwisają aż do kolan jak się karmi dłużej niż rok. Nie zauważyłam u siebie 😉

AS: Karmienie piersią dwa miesiące, rok, czy pięć lat… to bez znaczenia! Tak naprawdę wiotczenie piersi to naturalny proces starzenia się kobiecego ciała. Proces ten zachodzi szybciej pod wpływem wielu czynników. Znaczenie ma wiek kobiety, liczba ciąż, duży rozmiar biustu w ciąży, BMI kobiety, częste tycie i chudnięcie, oraz palenie papierosów. Karmienie piersią nie ma wpływu na wiotczenie piersi, więc można karmić do woli 😉Jedyne co zalecę do odpowiedni dobór biustonoszy  – dotyczy to kobiet na każdym etapie życia.

AK: Aniu pracujesz w szpitalu – czy jest jakaś szczególna historia, która utkwiła Ci w pamięci?

AS: Aktualnie mam przerwę w pracy na oddziale szpitalnym, jednak uważam, że każda historia jest godna uwagi i zapamiętania. To naprawdę wyjątkowy czas, gdy życie kobiety zmienia się o 180 stopni i poznaje największą miłość swojego życia. Spotykałam kobiety, które wiele lat starały się o dziecko, a podczas naszej rozmowy przytulały swój mały Cud, oraz takie dla których ciąża była sporym zaskoczeniem. Jednak wspólną cechą tych kobiet był szczególny błysk w oku, spokój, przepełnienie nieopisanymi pokładami miłości. Nie liczył się już ból, zmęczenie, tylko ten mały człowiek, który narobił niemałego zamieszania w ich życiu. Piękne to 😊

AK: Jak to jest z mlecznym wsparciem w polskich szpitalach?

AS: Hmm… Z tym bywa różnie. Czasem spowodowane jest to zbyt małą ilością zatrudnionego personelu i położne nie są w stanie poświęcić każdej mamie tyle czasu ile powinny i same by chciały. Słyszałam nieraz “jasne, nie ma czasu pomóc dostawić do piersi, a pół dnia spędza w dyżurce na kawce…”. Prawda jest taka, że biurokracja, ilość dokumentów, raportów, które musimy uzupełniać w czasie dyżuru zajmuje bardzo dużo czasu. Musimy to zrobić, choć nie znam położnej, która woli siedzieć i pisać niż pomóc pacjentce. A z powodu nadmiaru pracy kawę zazwyczaj pijemy zimną i zdarza się, że to główny posiłek w ciągu całego dyżuru. Niestety zdąża się również, że niedostateczna wiedza w temacie karmienia piersią ogranicza w chęci niesienia pomocy, a czasem wręcz może zaszkodzić..:/ Szkolenia są jednak drogie, a zarobki małe co niestety bardzo zniechęca do poszerzania i aktualizowania wiedzy na szkoleniach i kursach. Myślę jednak, że sytuacja polepsza się. Coraz częściej na oddziale dostępni są doradcy laktacyjni, w programie studiów położniczych temat karmienia piersią również znajduje swoje miejsce, położne coraz częściej kontynuują swoją edukację, robią specjalizacje i aktualizują wiedzę. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, gdy każda pacjentka (bez względu na to “na kogo trafi na oddziale”) uzyska wystarczającą wiedzę, pomoc i wsparcie, by karmienie piersią zakończyło się sukcesem.

AK: Jak myślisz dlaczego karmienie piersią w restauracji wywołuje tyle kontrowersji?

AS: Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Jeżeli idziemy do restauracji jeść, to chyba ten mały człowiek, którego karmimy piersią przy stole nie powinien tak naprawdę wzbudzać żadnego zainteresowania? No chyba, że dziecka nie traktujemy jak człowieka, to wtedy faktycznie dziwne, że je w restauracji jak inni ludzie… 😉

AK: Dobrze powiedziane! Dziękuję za wywiad.

A tak prezentuje się sklep internetowy Ani:

3
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Mom
Gość
Mom

Dzięki Aniu i Aniu za ten wywiad, bardzo krzepiący. Ostatnio dentystka powiedziała mi wprost, że mam odstawiać powoli 11 miesięczniaka, bo “przecież już je a karmienie, to wiadomo, tylko przywiązanie, a potem w wieku 2 lat próchnica”. Zmieniliśmy dentystkę i przyznam, że w życiu nie miałam pogadanki, która byłaby bardziej nie na miejscu…