Recenzje

„Umiarkowana dieta paleo” Leanne Ely. Recenzja książki.

Książka lekka i przyjemna. Moja pierwsza na temat diety paleo. Pierwsze 60 stron przeczytałam w jeden wieczór i na skrzydłach początkowego entuzjazmu już następnego dnia próbowałam przejść na paleo menu. Do obiadu nie było problemów ale potem już tęsknota za zbożami dała o sobie znać.

12966845_1357455670946761_1367591161_n

Pierwsza część książki w przystępny sposób tłumaczy o co tak naprawdę w paleo chodzi. Leanne Ely, która jest dyplomowanym dietetykiem podobnie jak wielu paleoistów zdecydowała się wyłączyć z diety m.in. ziarna ze względu na chorobę Hashimoto.  Do zmiany zainspirowała ją niezwykła kobieta – Dr Terry Wehls, która zahamowała u siebie postępy stwardnienia rozsianego właśnie dzięki diecie paleo! Leanne szybko zauważyła u siebie poprawę samopoczucia i dużą ochotę na sport. Paleo jawi się jako styl życia. Uważasz na to skąd pochodzi jedzenie, starasz się kupować lokalnie, dbasz o dobry sen, relax, a sport staje się ważną częścią życia. Autorka podkreśla, że aktywność fizyczna powinna sprawiać Ci radość więc jeśli nie lubisz modnego crossfitu to absolutnie nie zmuszaj się do tego! U mnie ze sportem jest różnie ale kiedy wychodzimy na spacer staram się ćwiczyć. Przyzwyczaiłam filipka, że kiedy go chuśtam to robię przysiady, pajacyki lub tabaty i teraz nie pozwala mi stać spokojnie i krzyczy “Mama rób ćwiczenia!” Niestety to zwykle jedyna aktywność w moim dniu… Bardzo chcę to zmienić!

Co na paleo jest zakazane? Wiadomo, że wszelkie zboża. Paleoiści unikają również  nabiału i roślin strączkowych. Zdziwieni? Przecież strączki są takie zdrowe! Leanne Ely udowadnia, że nie są bo zawierają lektyny, które są wrogiem naszego układu trawiennego. Jednak stosując dietę paleo można jeść strączki jeśli wcześniej je skiełkujemy. Czy wiesz, że orzeszki ziemne też należą do rodziny roślin strączkowych? Ja nie wiedziałam.

Autorka cały czas podkreśla wagę spożywania ekologicznych warzyw, mięsa i dzikich ryb. Tu czasem łapałam doła… Staramy się kupować eko mięso, a większość roku mamy warzywa i owoce z babcinego ogrodu ale na co dzień nie jest to łatwe.

Leanne Ely podaje przykładowe jadłospisy na miesiąc ale też dodatkowe przepisy na zupy, sosy, musztardę, majonez, soki, koktajle i potrawy, które można przygotować na zapas i zamrozić.

12966753_1357455620946766_1990584058_n

Co zmieniła ” Umiarkowana dieta paleo” w mojej kuchni?

  1. Ograniczam gdzie mogę zboża. Chleb (żytni) jemy rzadko i chciałabym, żeby pojawiał się tylko “od święta”. Eksperymentuję z pieczywem paleo.
  2. Nie robię już masła z fistaszków. Wolę z nerkowców czy migdałów.
  3. Pokochałam proste koktajle śniadaniowe (domowe mleko migdałowe/kokosowe + bana + awokado + jarmuż).
  4. Przestałam się bać boczku i kiełbas;-) Do momentu przeczytania tej książki byłam uprzedzona nawet do “swojskich”. Rodzice i teściowie kilka razy w roku zamawiają swojskie wyroby i tak jak dawniej jadł je tylko mój mąż, teraz częstuję się i ja i Filipek.
  5. Staram się przygotowywać długo gotowany rosół raz w tygodniu i zwykle udaje mi się zdobyć eko kurę bo nagle okazuje się, że teściowa czy znajomy taty nas obdarowali swojskim kurakiem.
  6. Dawniej bataty traktowałam jako oddzielną przekąskę. Teraz bardzo lubię je lubię rano w towarzystwie jajecznicy, jarmużu i czerwonej cebuli.
  7. Staram się unikać w kuchni kukurydzy. A jeśli już ją kupuję to ze znaczkiem “bez GMO”. Po lekturze książki pożegnałam się na zawsze z mąką kukurydzianą bo jeszcze nie spotkałam takiej bez GMO.
  8. Chcę kupić wolnowar!
  9. Kiełkuję strączki. Nie zawsze udaje mi się używać tylko tych wykiełkowanych ale staram się.

 12966632_1357455510946777_560394793_n

12966370_1357455650946763_1261431889_n

Czy książka warta jest polecenia?

Zdecydowanie tak. Jest idealna dla osób, które mają bardzo małą wiedzę o paleo. Autorka zachęca do zmiany stylu życia w nienachalny sposób. Bardzo fajnie opisuje czemu warto jeść np kiełki i dzięki niej sama zaczęłam je hodować! Świetnie wyjaśnia czemu wywary z kości są zbawienne dla naszego zdrowia i chyba w 100% przekonała mnie do zakupu wolnowaru 😉  Chcę zbudować (mąż już obiecał podjąć projekt) rampę na uprawę warzyw, których nie znajdę na rynku czy w babcinym ogródku czyli na pewno kolorowe marchewki i fenkuł. Sposób na prywatne poletko według Leanne Ely ma zapobiec rośnięciu chwastów więc muszę go wypróbować bo pielenie to koszmar.

Dużym minusem jest mała ilość zdjęć bo jest ich tylko 16. Jestem wzrokowcem i uwielbiam kiedy w książce z przepisami widzę potrawę, którą chcę ugotować. Leanne Ely przedstawia 125 przepisów na ciekawe i zwykle proste potrawy ale łatwiej byłoby się poruszać po książce gdyby chociaż każda sekcja byłaby oddzielona zdjęciami. Autorka mieszka w USA i siłą rzeczy ma dostęp do produktów, które dla nas są egzotyczne. Na szczęście przepisów z krabem, nektarem kokosowym czy mąką ararutową jest naprawdę niewiele. Denerwuje mnie skład jej koktajli gdzie każdy zaczyna się od “uniwersalnego miksu koktajlowego”, 12 kostek lodu lub mrożonego banana. W naszej strefie klimatycznej lepiej uważać na takie mroźne śniadania, co do miksu… nie znajdziecie na niego przepisu w książce bo to zamiennik odżywki proteinowej. Trzeba go zakupić na stronie internetowej autorki ehhhh To jednak jedyne minusy i książka jest warta kupienia.

Chcę podjąć wyzwanie paleo i na 30 dni przejść na dietę przodków. Wcześniej mam zamiar przeczytać jeszcze “Zdrowie zaczyna się od jedzenia” autorstwa małżeństwa Hartwigów. No i  poczekam aż ogródek Babci (mam nadzieję, że i mój nie zawiedzie!) zacznie dawać pierwsze plony. Nie uważam jednak, że takie eksperymenty można robić na małym dziecku. Filip nie wyobraża sobie życia bez owsianki i ja jej mu nie odbiorę ale będę próbować włączyć do jego menu więcej warzyw. Mam nadzieję, że kiedy włączę go w podlewanie i zbieranie warzyw z ogródka będzie chciał ich też spróbować 🙂

12969257_1357455604280101_1456972905_n

Dodaj komentarz

27 komentarzy do "„Umiarkowana dieta paleo” Leanne Ely. Recenzja książki."

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
alicja
Gość
alicja

Książka pewnie warta przeczytania. Ale ja się już boje czytać takie lektury. Obecnie jestem świeżo po książkach J. Fuhrmana. I staram się zalecac do jego wskazowek. Chociaż jest trudno. Tyle, że tam strączkowych dużo i kasz trochę też. Chyba nie byłabym wstanie z nich zrezygnować na korzyść mięsa (które rzadko u nas jjest eko).

ania
Gość

Po Twoich przepisach paleo dieta wydaje mi się bardzo trudna..kasza jaglana, amarantus..niby zdrowe i co teraz? Ciekawa jestem Twojego eksperymentu. Swoją drogą sama próbowałam kilka przepisów paleo z pewnego bloga..brownie z batatów i naleśniki czekoladowe wymiatają 🙂 pozdrawiam

Alicja
Gość
Alicja

Ja też mam nadzieję, że w końcu będę wiedziała jak gotować i co. Na razie mam mętlik w głowie i mało pomysłów na posiłki, które będę zdrowe, pożywne i będą smakowały mojej wybrednej rodzince. Czekam na nowe przepisy ( oczywiście również z Twojego Paleo eksperymentu )Możesz jeszcze wrzucić na bloga przepis na jajecznicę z batatem. Zrobię mężu:):) Również pozdrawiam.

Łukasz
Gość
Łukasz

Ja jestem na paleo od Bozego Narodzenia czyli 4 miesiące i uwierz warto. Problemy z wypryskami, cerą zniknęły, Włosy i paznokcie rosną szybciej i są eleganckie. Ogólnie mam wiecej energii i świetnie sie czuje. Zbożami mogą sie najeść ptaki a nie ludzie, nigdy tego nie jedliśmy. Dodatkowo sprawa tego glutenu w zbożach, który dla dzieci jest wyjątkowo szkodliwy. Mleka i nabiału (jaja to nie nabiał) jakoś nigdy nie lubiłem wiec problemu nie było. Paleo to nie tylko mięso 😉 Ryby i przede wszystkim warzywa. Powodzenia w paleo 🙂

Alicja
Gość
Alicja
Przepraszam , że cały czas męczę Cię komentarzami. Ale co chwilę mam jakieś przemyślenia) Mi najbardziej w Paleo martwiłoby pochodzenie mięsa. O wiele łatwiej dostać zboże, warzywa, owoce, strączkowe ekologiczne niż mięso. Czasem uda nam się zdobyć kurę ekologiczną za 40 zł, ale to rzadko. A w sumie nie wyobrażam sobie zjadać duże ilości mięsa pełnego hormonów, antybiotyków i innych świństw. Nasi przodkowie w Paleo przynajmniej nie musieli się tym martwić. Ciężko te czasy obecnie porównywać. Dziś natrafiłam na książkę bezglutenowej weganki ( chociaż podkreślę, że ja weganką chyba nie umiałabym być) “Ella smakowita”. Dzięki swojej diecie pokonała ciężką chorobę… Czytaj więcej »
Alicja
Gość
Alicja

I niestety jestem fanką kanapek z przeróżnymi pastami i pasztetami. Z czym miałabym je jeść 🙁 Bo zamaczanie w nich warzyw to już nie to:(

Alicja
Gość
Alicja

Muszę chyba zbierać na dehydrator. 🙂 Już mnie tym zaraziłaś 🙂

Magda
Gość

Dzięki za tą recenzję 🙂 planuję zakup tej książki w takim razie (i innych wielu ;P). Gdzie kupujesz bataty? Bo te z USA podobno na 100 są GMO 🙁

wpDiscuz